wtorek, 28 stycznia 2014

7. Dosypali ci czegoś do wody czy jak?







-Jestem w pracy nie mam czasu na pogaduszki- wyminęłam go i ruszyłam dalej obserwować piłkarzy.
Wreszcie po dwóch godzinach wypełnionych wygłupami i śmiechami znaleźliśmy się na stadionie. Chłopacy odbywali trening przedmeczowy, a ja starałam się spisać spostrzeżenia związane z dniem spędzonym z zawodnikami FC Barcelony. Niestety moje starania poszły na marne, gdyż cały czas moja uwaga skupiała się na zawodniku noszącym numer 11 na swojej koszulce. On jakby wyczuł, że na niego patrzę, obrócił się kilka razy w moją stronę, wtedy ja udawałam, że pilnie zapisuję coś w notesie.
 Jakieś półtorej godziny później na stadion zaczęli schodzić się kibice, tak więc i ja udałam się na swoje miejsce dla komentatorów.
-Hej! Ty też tutaj?- zdziwił się jeden z Hiszpańskich dziennikarzy
-No- potwierdziłam. <Dlaczego wszystkich musi dziwić mój zawód>
-Przepraszam cię za moją reakcję- uśmiechnął się uroczo- pierwszy raz spotykam się z kobietą w tej pracy. Tak w ogóle to Andre jestem- podał mi dłoń którą uścisnęłam
-Agnieszka- odpowiedziałam
-Ładne imię chociaż nie potrafię go powtórzyć- zaśmiał się- Skąd jesteś?
-Z Polski- nie no genialny ma ten uśmiech, aż sama zaczęłam się uśmiechać
-A to teraz łapię skąd to takie imię odmienne. Jak myślisz kto wygra dzisiejsze spotkanie?
--Jak to kto? Bez wątpienia Barcelona- odpowiedziałam pewna swego
-O widzę, że fanka. Założę się, że malago zdobędzie dzisiaj chociaż jeden gol
-O co się założysz?- podjęłam tę grę
-Jeżeli ja wygram stawiasz Kwę i ciastka, jeżeli ty wygrasz wtedy ja stawiam
-Zgadzam się- przypieczętowaliśmy zakład uściśnięciem dłoni
-No to klub już wiem a kto jest twoim ulubionym piłkarzem?
-Ej a kto powiedział, że Barca to mój jedyny ukochany klub? A piłkarz to Carles Puyol
-Wow myślałem, że powiesz Neymar albo Messi a tu taka niespodzianka. A jakiemu klubowi jeszcze kibicujesz, chyba mi nie powiesz, że Realowi- na wzmiankę o Madryckim klubie jego oczy zabłyszczały< tak teraz wiem komu on kibicuje>
-Neymar to dobry zawodnik, ale jeszcze wiele lat nauki przed nim. Messi? Owszem podziwiam go zasługuje na wszystkie wręczone mu nagrody. Jednak to Carlesa obdarzyłam największym szacunkiem. Jest wspaniałym piłkarzem, kapitanem a także człowiekiem. Miał wiele okazji by się poddać, chociażby ta ostatnia kontuzja a jednak tego nie zrobił i za to go właśnie podziwiam. A drugi klub który znajduje się w moim sercu to Lech Poznań.
-Widać, że wiesz o czym mówisz- ocenił moją wypowiedź. A twojego klubu nie znam przykro mi
- nic nie szkodzi to polski klub mało kto go tu kojarzy
-A ty nie zapytasz się jakiemu klubowi kibicuję?- upomniał się
-Klub to Real Madryt a piłkarz nie wiem Ronaldo, albo Casillas odpowiedziałam a go na chwilę zatkało
-Skąd wiedziałaś?
-Cóż ci ja mam powiedzieć -zaśmiałam się – po prostu jestem wspaniała
-Tak zdążyłem zauważyć- odparł przyglądając mi się od góry do dołu z dziwnym wyrazem twarzy co mnie lekko odtrąciło
-wiesz co ja już chyba powinnam iść zająć swoje miejsce- chciałam się oddalić od tego typka jak najdalej i w najszybszym czasie.
-Jasne. Pamiętaj o mnie jakbyś czegoś potrzebowała, albo chciałabyś się przejść w jakieś bardziej ustronne miejsce- zaproponował zalotnie poruszając brwiami
-Taa zapamiętam- odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w przeciwnym kierunku
Cofam to co pomyślałam o jego uśmiechu on wcale nie był uroczy. A ta propozycja o pójściu w ustronne miejsce? Co on sobie do cholery myśli? Jak człowiek z którym rozmawiasz już dłuższą chwilę i uważasz go za nawet interesującego  mężczyznę może okazać się takim debilem. Czy ja naprawdę jestem taka beznadziejna, że ciągle trafiam na jakiś pomyleńców?
Nareszcie mecz się rozpoczął. Od pierwszego gwizdka można było zaobserwować lepszą formę i postawę zawodników Blaugrany.  Jednak nadal nikomu nie udało się pokonać bramkarza. Carlos Kameni w przeciwieństwie do reszty swoich współzawodników był w doskonałej kondycji. Nie dawał się mocnym strzałom Messiego, i pięknym zwodom Neymara, aż w 25 minucie Brazylijczykowi się wreszcie to udało. Piłka po jego strzale odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wpadła do siatki. Na trybunach zabrzmiały wiwaty a większość zespołu rzuciła się w ramiona dwudziesto-jedno letniego piłkarza. Przez moment wydawało mi się, że nawet spojrzał w moim kierunku i się uśmiechnął, ale to na pewno tylko moje urojenia. Do końca połowy wynik utrzymał się bez zmian. Po przerwie Katalończycy grali jakby otrzymali nową drugą parę skrzydeł. Do końca spotkania padły jeszcze dwa strzały jeden Messiego drugi Fabregasa, który na boisku był zupełnie inny niż poza nim. Przy obu tych golach asystował młody Brazylijczyk przez co został wybrany zawodnikiem meczu.
Kiedy już większość widzów opuściła stadion zeszłam do miejsca gdzie obecnie przebywali piłkarze by pogratulować im wygranej.
-Cześć-przywitałam się z Cesciem który poza boiskiem stał się taki jak zawsze. Biegał po szatni bez koszulki < nie żeby tan widok mnie zasmucał czy coś> rzucając w Gerarda butami. Ja mu współczuję tych siniaków które zapewne jutro będzie posiadał- gratuluję zwycięstwa no i oczywiście pięknej bramki.
Po kilkunastu minutach złożyłam gratulacje, już wszystkim nawet trenerowi, oprócz jednego zawodnika. Akurat temu któremu zapewne najbardziej należały się gratulacje. Siedział w tej chwili sam na ławeczce pod szafkami z nikim nie rozmawiał, tak jakby się w ogóle nie cieszył ze swojego zwycięstwa, przez chwilę nawet zrobiło mi się go żal, ale chwilę potem mi przeszło bo przypomniały mi się jego docinki.
-A temu co jest- odwróciłam się z pytaniem do Gerarda
-Nie wiem ale pewnie zaraz mu przejdzie
-Skąd ta pewność?
-Ma tak od kilku dni, dokładniej to od kiedy jesteśmy w Madrycie. Uwierz mi posiedzi tak przez parę minut a potem znów będzie tym samym zaciętym Brazylijczykiem. –ta to mnie pocieszył odwróciłam się by sprawdzić czy nadal siedzi na swoim miejscu, ale go tam nie było, za to stał tuż za mną przez co kiedy się odwróciłam mogłam się dokładniej przyjrzeć jego tatuażowi na piersi.
-A ty co tutaj robisz?- spytał spoglądając na mnie z góry, ta był ode mnie wyższy, ale to żadna nowość gdy się ma 1.65 metra.
-Stoję-odpowiedziałam sarkastycznie
-Ej nie bądź taka niemiła
-A to niby dlaczego?
-o mam dla ciebie prezent
-A co? Dosypali ci coś do wody czy jak?
-Nie nic mi nie dosypali. A ot i mój prezent. Proszę- podał mi piłkę, którą jeszcze przed chwilą moja ukochana drużyna rozgrywała mecz- piłka dla najpiękniejszej dziewczyny na trybunach
-hahaha. Ty się weź człowieku zgłoś do okulisty bo chyba ślepniesz. Trzeba było chociaż spojrzeć na widownie chyba z ¾ kobiet było piękniejszych jak nie więcej.
-O gustach się nie dyskutuję. Nie będę się teraz z tobą tutaj o to kłócił, jeżeli nie jako prezent to przyjmij ją w ramach przeprosin.
-Dobra- zgodziłam się- a podpiszesz się na niej- zapytałam ładnie mrugając oczkami
-Jasne. Skoro tak bardzo tego chcesz- złożył na okrągłym przedmiocie swój autograf.
-wtedy będzie miała większą wartość na e’bayu- zgasiłam go
-Masz podpisana. Zrób tam sobie z nią co tylko zechcesz- oddał mi ją i opuścił szatnie <oj chyba czyjaś duma została dzisiaj urażona>
---------------------------------------------

O ja zła
Oddaję pod waszą ocenę kolejny rozdział
Liczę na  szczere opinie


środa, 22 stycznia 2014

6. ten hotel może się reklamować od jutra jako zakład dla umysłowo chorych



Wreszcie nadszedł dzień pierwszego meczu, niestety wraz z nim rozpoczynała się moja praca dla gazety jako „Towarzyszka drużyny „. Jeszcze przed śniadaniem mam się spotkać z trenerem Titto Villanovą by ustalić co mi wolno a co nie. Ubrałam się na luzie

, bo przecież to zwyczajny dzień co nie? Tak mogę to sobie wmawiać jak długo chcę, ale to i tak ie będzie zwyczajny dzień. To będzie dzień spędzony wraz z najlepszą drużyną plus jeden nadęty Brazylijczyk. Tak więc nad moim niby byle jakim strojem i delikatnym makijażem spędziłam trochę więcej czasu niż planowałam.  Ostatnie metry korytarza musiałam przebiec by dotrzeć na omówioną godzinę spotkania.
Stanąwszy pod drzwiami z numerem 145 starannie poprawiłam ubranie po czym delikatnie zapukałam. Minęła zaledwie chwila nim drzwi się otworzyły i stanął w nich sam Titto Villanova.
-Dzień dobry- przywitałam się grzecznie
-Dzień dobry. To ty jesteś tą dziewczyną zz Polski?- zapytała co potwierdziłam kiwnięciem głowy- chodź na śniadanie chłopcy już tam pewnie siedzą, omówimy wszystko po drodze i od razu ich poznasz.
Tak więc droga do restauracji minęła mi na dwu-zdaniowej wypowiedzi trenera o zakazach, i miłej rozmowie dotyczącej taktyki gry na najbliższy mecz, to znaczy dzisiejszy.
Kiedy  doszliśmy na miejsce cała drużyna siedziała już przy stolikach jedząc śniadanie rozmawiając i śmiejąc się, jednak kiedy tylko drzwi do pomieszczenia zamknęły się za nami rozmowy ucichły i wszyscy spojrzeli w naszą stronę, przez co poczułam się trochę głupio.
-witam panowie- zaczął trener to jednak nie odciągnęło ich spojrzeń od mojej osoby- przedstawiam wam Panią Agnieszkę dziennikarkę  Polski która będzie nam towarzyszyć aż nie wygramy tegorocznych mistrzostw- zaśmiał się
-A jak trener to zrobił?- zapytał się ciekawy Fabregas
-Ale co?
-No wypowiedział Pan jej prawdziwe imię my nazywamy ja po prostu Inez
-To wy już się znacie ?- zdziwił się mężczyzna
-To nasza  nowa przyjaciółka- wypiął się dumnie Cesc
-Z waszej trójki- wskazał na czteroosobowy stolik przy którym siedzieli Gerard, Cesc i Neymar- to chyba Neymar jest najodpowiedzialniejszy więc to on zaopiekuje się naszą panią dziennikarz
-Czy trener chciał nas obrazić- oburzył się Pique
-Nie, a najodpowiedzialniejszy nie oznacza odpowiedzialnego. Wszyscy na równi jesteście dziecinni- dodał trochę ciszej- a teraz życzę smacznego i sam idę coś zjeść bo szczerze mówiąc już trochę zgłodniałem.
-Tak ja też już pójdę
-Usiądź z nami! Usiądź z nami- zawołał dziecinnie Fabregas. Wykonałam jego prośbę tylko po ty by nie krzyczał na całą salę. Zajęłam wolne miejsce obok Gerarda, na moje nieszczęście, było ono naprzeciwko miejsca zajmowanego przez pana zadufanego. Co dziwne nie rzucił on dzisiaj jeszcze żadnym kąśliwym tekstem. Siedział tylko zamyślony zajadając się swoją kanapkom. Jak to się mówi : nie chwal dnia przed zachodem słońca, tak i ja nie cieszyłam się jeszcze z tego powodu.
Posiłek minął am o dziwo w ciszy, nawet rozgadany zawsze Fabregas się wreszcie zamknął. Zapewne udzieliła mu się trema przed meczem. Rozejrzałam się po Sali wszyscy spokojnie kończyli jeść lub popijali herbatkę. Nieliczni tylko tacy jam Messi i Pinto rozmawiali po cichu na nieznane mi tematy.
Ta cicha i spokojna atmosfera zakończyła się wraz z przyzwoleniem Titto na odejście od stołu i pomysłem wyścigu pod tytułem kto pierwszy przy basenie którego pomysłodawcą był nie kto iny jak sam Fabregas, który dobiegł na miejsce jako pierwszy lecz nie zdołał się zatrzymać na śliskich kafelkach i wylądował w wodzie. Wszyscy zgromadzeni na brzegu pokładali się ze śmiechu, a on sam wyglądał jakby miał się zaraz popłakać kiedy spojrzał na zegarek, który zapewne po kąpieli przestał działać.
-Co się stało Fabsiu?- zapytał poważnie Leo a cała reszta starała się nie śmiać.
-Nie chodzi- wskazał na nadgarstek na którym znajdował się nieszczęsny zegarek
-Może zapomniał jak się to robi?- podsunął mu Argentyńczyk
-Tak myślisz?- zamyślił się na chwilę nadal stojąc do pasa w wodzie- a jak ja mam mu to przypomnieć?
-Może spróbuj tak jak Neymar z Crisem kiedy był malutki
Fabregas długo nie myślał tylko wybiegł z basenu i cały mokry podążył w nikomu nie znanym kierunku. Przez następne pięć minut nikt się nie odezwał wszyscy zastanawiali się na jaki wspaniały pomysł wpadła ^4^. W końcu piłkarz wrócił ciągnąc za sobą zegarek uwiązany na jakimś sznurowadle. Teraz nikt już nie wytrzymał i wszyscy wybuchnęli głośnym śmiechem.
-No co? Obroża i smycz Crisa były za duże więc wyciągnąłem sobie sznurowadło z jakiś tam papci- machnął ręką na znak, że to nie ważne.
-Poczekaj- rozkazał mu Gerard- czy tymi jak ty to nazwałeś papciami nie były moje korki przygotowane na dzisiejszy mecz?
-No chyba były
-Oddaj mi te sznurowadło
-Nie mam mowy ono jest mi potrzebne by nauczyć mój zegarek chodzić
-Oddaj!
-Nie!
Z takimi okrzykami zaczęli się gonić najpierw tylko wokół basenu, ale później już po całym hotelu. Już widzę miny obsługi kiedy zobaczą uciekającego Fabregasa ciągnącego za sobą zegarek a zanim krzyczącego i machającego ze złością rękami Gerarda. Ta ten hotel może się reklamować od jutra jako zakład dla umysłowo chorych
-Możemy chwilę pogadać?- z zamyślenia wyrwał mnie głos pana wspaniałego.

czwartek, 16 stycznia 2014

5. Dasz buziaka to powiem, że weszło

Właśnie przede mną pojawił się nie kto inny jak sam Francesc Fabregas, ponieważ jak to się okazało to on jest bratem mojej nowej koleżanki. Niestety nie przyszedł sam. Wraz z nim pojawiła się połowa drużyny, oczywiście wraz z Neymarem.
-To co proponujecie?- zadał nam pytanie Messi po tym jak Każdy z tu zgromadzonych przedstawił mi się<jakby to było potrzebne>
-Właściwie to przyszłyśmy tutaj poleniuchować i poflirtować z jakimiś przystojniakami- odpowiedziałam próbując się nie śmiać
-Uważaj bo ciebie by ktoś zechciał- powiedział sarkastycznie Brazylijczyk, a Dani Alves uderzył go z dłoni w tył głowy, co mnie bardzo ucieszyło
-No to to drugie już macie- kontynuował swoją wypowiedź Leo, lecz mało kto go zrozumiał więc był zmuszony wytłumaczyć swoim kolegom- przystojniacy to my
-aaa- zrozumieli w końcu, co jak co ale kumaci to oni nie są
-Tylko, że z nami leniuchować i nudzić się nie da- zmartwił się Marc Bartra
-Więc musimy coś zrobić by dziewczyny poszły z nami- po tych słowach udali się na tajną naradę
-Już się ich boję- powiedziałam do Carlotty tak by chłopacy nie słyszeli
Po chwili wrócili do nas z cwanymi uśmiechami, tylko Neymar wyglądał na niezadowolonego, ale to mnie akurat najmniej obchodzi
-Wymyśliliśmy ogłosił zadowolony Gerard- zagramy w piłkę ta której drużyna wygra otrzyma od nas nagrodę
-Poważnie nad tym myśleliście przez prawie 10 minut?- zaśmiała się Carlotta
-Ja się nie zgadzam
-A co boisz się, że przegrasz- zaśmiał się fałszywie Neymar
-To oczywiste, że wygracie-zlekceważyłam jego docinki i mówiłam dalej- jesteście zawodowymi piłkarzami a ja raczej nie
-to zagramy w coś innego- zaproponował Messi
-na przykład?- zapytał Fabregas
-Siatkówkę- nie żebym lubiła tę grę ale już chyba grać w siatkówkę z piłkarzami niż w piłkę nożną. Jest większa szansa, że wygram i wyjdę z tego żywa
-No to chodźcie na zewnątrz pobawimy się na plaży- zarządził Pique
-To my załatwimy piłkę- zaoferował się Messi i wraz z Pinto, Danim oraz Sergio ruszyli w stronę grupki młodych dziewczyn
-Inez?- zwrócił się do mnie Cesc
-Tak?- zastanawiałam się czego on może ode mnie chcieć
-bo jeśli chodzi o te moje zgadywanie to może mi trochę pomożesz bo chyba mi słabo idzie
-Dobra niech stracę- pomyślałam nad jakąś prostą podpowiedziom- moje państwo leży nad morzem Bałtyckim
-Czekaj coś o nim słyszałem zamyślił się, ta to żem mu pomogła teraz będzie się zastanawiał co to za morze- Rosja- wypalił nagle Hiszpan
-co?
-No pochodzisz z Rosji
-Yyy nie
-No ale przecież Rosja leży nad tym morzem- upierał się przy swoim
-Tak samo jak mój kraj
-Czyli została mi już tylko jedna szansa- posmutniał
-No niestety
-To poproszę koło ratunkowe pól na pół
-Czyli mają być tylko dwie odpowiedzi-<no i co ja mam mu powiedzieć? Wiem>- Euro 2012
-Tak wiem wygraliśmy, ale co to ma do rzeczy?
-No Euro 2012 odbywało się w moim państwie
-Wiem! Wiem! Ukraina- podskakiwał z radości, że zgadł tylko szkoda, że źle
-Nie! Nie Ukraina tylko Polska- upomniał przyjaciela Neymar- ona jest Polką rozumiesz?!
-A ty to niby skąd wiesz?- zaciekawiła się "4 " Barcelony
-Pewna miła pani z recepcji mi powiedziała- wyszczerzył się
-Że co słucham?!Wypytujesz o mnie w recepcji?!-Zdenerwowałam się i powoli zmniejszałam odległość która nas dzieliła, ale przeszkodzili mi w tym chłopacy, którzy właśnie wrócili z piłką
-Spokój dzieciaki- upomniał nas Pinto< ta bo on aż taki stary jest>
-Ta oto piłka kosztowała nas po pięć autografów więc trochę ostrożności proszę- zaśmiał się Sergio- to teraz my podzielimy się na dwa zespoły a potem dobierzemy sobie dziewczynę
W taki oto sposób należałam do zespołu z : Fabregasem, Pique, Sergio i niezbyt zadowolonym Neymarem, chłopcy jednak nie słuchali jego narzekań i siłą wciągnęli mnie na swoją połowę.
Po drugiej stronie siatki stali : Messi, Bartra, Alves, Sanchez no i oczywiście Carlotta. Jose uznał, że jest za stary na takie zabawy i naszym sędziom. Zanim jeszcze zaczęliśmy grać wszyscy chłopacy jak jeden mąż uznali, że jest im za gorąco, i pościągali swoje koszulki ukazując wyrzeźbione klaty. Złapałam się na tym, że mój wzrok przyciąga tylko jedna z nich. Niestety on też to zauważył.
-Co? Podoba ci się to co widzisz?-zapytał rozbawiony
-Pss- oddaliłam się na chwilę i sama pozbawiłam się swojej koszulki, pozostając w górze od stroju. Teraz przynajmniej było widać mój tatuaż na plecach. Przez chwilę Brazylijczyk stał jakby go zatkało, lecz szybko mu przeszło
Z początku szło mojemu zespołowi bardzo dobrze. Jednak przeciwnicy szybko odrabiali straty. Teraz idziemy łeb w łeb. Punkt za punktem. Teraz mój serw. Podrzuciłam piłkę odbiłam i ... Tak piłka idealnie trafiła w pole
-Wyszła- obwieścił zadowolony Pinto
-Że co? Czy ty ślepy jesteś? Czy może jak rzucałeś się na piłkę to głową w słupek zarąbałeś?- bulwersowałam się
-Spokojnie dasz buziaka to powiem, że weszło- zaśmiał się a obie drużyny razem z nim
-No dawaj. Co to dla ciebie, takie jak ty nie przywiązują do tego żadnej uwagi- nie no teraz to przegiął. Już dawno nie miałam takiej ochoty by komuś przywalić jak w tej chwili. Nie no agresja i przemoc nie jest dobra. Agresja i przemoc to zło... powtarzałam w myślach jak mantrę
Jednak nie mogło obejść się bez niczego przechodząc obok niego wyjechałam mu z bara, i podeszłam do Pinto by dać mu buziaka w policzek.
-punkt dla zespołu Inez- obwieścił
Dalej gra toczyła się spokojnie znów moja drużyna objęła prowadzenie. Było by dalej dobrze gdyby nie piłka zaserwowana przez Messiego, którą ja i Neymar chcieliśmy odbić. Skutkiem było nasze zderzenie i upadek na ciepły piasek. Niestety tak niefortunnie, że ja leżałam pod nim. W pierwszej chwili byłam tak zamroczona, że nie wiedziałam co się dzieje. Jednak szybko mi przeszło, a jeszcze szybciej kiedy się odezwał
-Co odpowiada ci ta pozycja?- zapytał z durnym uśmieszkiem- Jeżeli chcesz to możemy przenieść się w bardziej ustronne miejsce.
-Ham- zepchnęłam go z siebie i zdzieliłam go z liścia, szybko pozbierałam swoje rzeczy- ja już wracam do hotelu, straciłam ochotę do przebywania w takim towarzystwie. Później zwrócę się po swoją nagrodę- dodałam by rozładować trochę atmosferę
 Odchodząc zauważyłam zmieszanie na twarzy Neymara, to znaczy tylko tyle zdołałam odczytać, i dobrze niech następnym razem myśli nad tym co gada. Idąc tak powoli w kierunku hotelu rozmyślałam na różne tematy. Nagle nie wiem skąd w mojej głowie pojawił się obraz jego oczu i zapach tych wspaniałych perfum które używa. Szybko odgoniłam te myśli od siebie chyba się za mocno w głowę uderzyłam i tyle.

--------------------------------------------

Narazie Neymar nie jest najmilszą postacią, ale to się może niedługo zmienić.
Mam nadzieję że się podoba
Pozostawcie po sobie jakiś ślad w komentarzach


poniedziałek, 6 stycznia 2014

4. To jest właśnie mój brat

Obudziłam się niecałe dwie godziny później. Za oknem uwidaczniała się piękna pogoda. Nie myśląc o tym co mam na sobie wyszłam na balkon. Zachwycałam się przepięknym widokiem kiedy usłyszałam gwizdy. Spojrzałam na dół gdzie znajdował się ogromny basen nad którym wylegiwali się zawodnicy Blaugrany. Spojrzałam po wszystkich po kolei i doszłam do tego, że osoba gwiżdżącą był szanowny pan Naymar.
-psss- wytknęłam język w jego stronę i weszłam s powrotem do pokoju. Kątem oka zaobserwowałam jeszcze,że ten gest nie spodobał się panu wspaniałemu" 
W sumie to ja też miałam ochotę poleniuchować nad jakąś wodą, tym bardziej, że pogoda temu sprzyjała, ale tak samej to trochę głupio. <Tylko, że nie muszę być sama> pomyślałam i rozpoczęłam poszukiwanie numeru do dziewczyny którą poznałam w samolocie. Kto wie może sprzyja mi szczęście i ona także nie ma co robić dzisiejszego dnia?
~Słucham- przywitał mnie ciepły dziewczęcy głos
-Hej to ja Agnieszka. Pamiętasz mnie jeszcze?- chciałam się upewnić zanim zadam kolejne pytanie.
-Hej. Oczywiście, że pamiętam, jak mogłabym zapomnieć o mojej nowej i jakże jedynej Polskiej przyjaciółce- zaśmiała się a ja wraz z nią- to w jakiej sprawie dzwonisz ma Polska przyjaciółko?
-Chciałam tylko zapytać czy masz jakieś konkretny plany na dzisiejszy dzień?
- W sumie na dzisiejszy dzień planowałam tylko9 nudzenie się, a co?
-Co powiesz na wspólne nudzenie się i leniuchowanie najlepiej nad jakąś wodą?
-Hm czyli proponujesz mi wspólny wypad na plaże by poflirtować i wyrwać jakieś ciacha bez koszulek?- zapytała na poważnie
-Nie do końca mi o to chodziło, ale czemu nie. To co zgadzasz się?
-Zapamiętaj sobie jak nadarza się okazja by poflirtować z jakimiś przystojniakami, a tym bardziej przystojniakami bez koszulek to ja zawsze jestem na tak. - zaśmiała się
-Czyli widzimy się na plaży za jakąś godzinę?
-Okej, będę na ciebie czekać w takim małym barze zaraz przy wejściu.
-Dobra. To pa.
-Pa- pożegnałyśmy się i zakończyłam połączenie
Postanowiłam się już przygotować do wyjścia. Z walizki wyciągnęłam błękitny kostium kąpielowy
Na wierzch wciągnęłam dżinsowe spodenki i ciekną bluzkę z wyciętymi otworami na plecach. Zawiązałam jeszcze moje trampki i byłam już gotowa.Postanowiłam nie robić żadnego makijażu, bo przecież idziemy na plaże, włosy związałam w luźną kitkę.
Wyszłam z pokoju i zeszłam do recepcji. To co mnie zdziwiło to, że nigdzie nie spotkałam zawodników Barcelony, a z tego co wiem nie mają oni żadnego treningu o tej porze. Nie zastanawiałam się nad tym dłużej tylko wsiadłam do jednej z podstawionych taksówek. Z początku nie wiedziałam gdzie mam jechać, ale kiedy wytłumaczyłam facetowi gdzie umówiłam się z koleżanką, ten wydawał się wiedzieć gdzie to jest. Po pół godzinie dojechaliśmy na miejsce, wysiadłam z auta i zapłaciłam kierowcy. Na plaży nie było wiele ludzi, szybko znalazłam bar o którym mi mówiła, i udałam się szybko w jego kierunku. Zauważyłam ją siedzącą na jednym z wysokich barowych krzeseł stojących przy ladzie. Podeszłam do niej a ona przywitała mnie szerokim uśmiechem.
-Hej. Jak tam w twojej pracy?- zapytała ciekawie
-A lepiej nie gadać- machnęłam ręką na znak,że to beznadziejna sprawa, ale ona się tak łatwo nie dała
-Ej, co jest? Z tego co wiem to nie grali jeszcze, żadnego meczu więc w czym problem?
 -Od jutra moja praca nie będzie polegała tylko na komentowaniu
-ooo a co jeszcze będziesz robić- przerwała mi moja wypowiedź
-Nie przerywaj mi to dokończę- zaśmiałam się- będę jeszcze pracować dla jakiejś gazety
_ale super będziesz przeprowadzała wywiady- podekscytowała się, ale przesłałam jej niezadowolone spojrzenie co ją trochę uspokoiło- ale mów, mów- zachęcała mnie do dalszej wypowiedzi
-Właśnie, że nie będę przeprowadzała wywiadów. Mam spędzać cały czas wolny poza treningami i meczami z zawodnikami jednej drużyny. I raz w tygodniu spisywać relację z tego co robili jak się zachowywali a nawet z tego co jedli.
-Ej spędzisz czas z wysportowanymi super ciachami, więc w czym problem?
-w drużynie zawodnikach a konkretnie tylko jednym, wiesz kiedyś to nawet go lubiłam.Oglądałam jego mecze, zbierałam plakaty z nim a nawet mam jego koszulkę z reprezentacji. tylko, że w rzeczywistości jest całkiem inny niż w telewizji. Jest pewny siebie, dumny i arogancki- zaczęłam wymieniać i pewnie tak szybko bym nie skończyła gdyby Carlotta mi nie przerwała
-To pozostaje nam modlić się by ta drużyna szybko odpadła z eliminacji- zaśmiała się, a mi wcale nie było do śmiechu
-Na to bym nie liczyła
-To co za drużynę ci przydzielili?
-Barcelonę
Czyli tym dumnym piłkarzem jest...
-Neymar
-Ojojoj- pokręciła głową
-Co jest- zdziwiłam się
Mam nadzieją, że się na mnie nie obrazisz. Bo gdy rozmawiałyśmy przez telefon był przy mnie mój brat i postanowił sprawdzić z kim to ja się zadaję i pewnie niedługo się tu pojawi wraz z kolegami
-A co twój brat ma do tej całej sytuacji? I dlaczego miałabym się obrażać?- zastanawiałam się i przyszedł mi do głowy jeden głupi pomysł- Czy twoim bratem nie jest czasem... nie było dane mi dokończyć
-o witam naszą nową znajomą- przywitał się ze mną
-Tak, to jest właśnie mój brat- wskazała na mężczyznę, który właśnie przed chwilą się pojawił, a ja zaśmiałam się dlaczego wcześniej na to nie wpadłam


------------------
Mam nadzieję że się podoba
za wszystkie błędy przepraszam




środa, 1 stycznia 2014

3 Zapowiada się ciekawy pobyt

Wreszcie nadszedł czas by zejść do hotelowej restauracji, bo

 właśnie tam ma odbyć się konferencja. Nie miałam pojęcia jak się ubrać, ostatecznie wybrałam czarne rurki i kremową tunikę. Nie mam zamiaru brać czynnego udziału w tym wydarzeniu. Idę tam tylko po to by uzyskać potrzebne mi informacje. Nadal nie mogę uwierzyć w to, że tutaj jestem, a na dodatek poznałam dwójkę piłkarzy mojego ulubionego klubu. Kiedy zeszłam już do restauracji swoje miejsca zajmowali biorący udział w konferencji. A mianowicie byli to: trener drużyny Tito Vilanowa, kapitan Carles Puyol, oraz nowy nabytek Neymar. Po bokach poza zasięgiem kamer siedziała reszta piłkarzy. Wśród nich był Cesc, który jak mnie zobaczył szturchnął Geriego w ramie, powiedział mu coś szeptem i wskazał w moim kierunku. Po czym z szerokimi uśmiechami mi pokiwali. Zaciekawieni pozostali piłkarze zaczęli rozglądać się po sali w poszukiwaniu obiektu do którego szczerzą się ich przyjaciele, po chwili wzrok wszystkich spoczął na mojej skromnej osobie. Na szczęście jakiś mężczyzna w średnim wieku rozpoczął swoją przemowę, więc byli zmuszeni odwrócić wzrok, co mnie bardzo ucieszyło.
-Witam wszystkich zebranych, jest to pierwsza konferencja naszej drużyny podczas tegorocznych mistrzostw Hiszpanii. Cieszymy się z waszego przybycia i zapraszamy do zadawania pytań.- zakończył swoją wypowiedź
-Jakie macie panowie plany na tegoroczne mistrzostwa kraju?- zapytała jedna reporterka
-Oczywiście chcielibyśmy zdobyć puchar- odpowiedział trener
-i dobrze się bawić- dodał kapitan, a wszyscy na sali się lekko zaśmiali, bo każdy wie jak wygląda zabawa według zawodników Dumy Katalonii.
-Co sądzi pan jako trener o ostatnim transferze?
-Jestem z niego bardzo zadowolony. Neymar ma bardzo duży talent. . Cieszę się, że to ja mogę pomóc mu się rozwijać i wspierać kiedy on będzie stawał się kolejnym najlepszym piłkarzem świata.
-A jak wygląda sytuacja w szatni?- to pytanie zostało skierowane do Carlesa
-Ney bardzo dobrze dopasował się do nas zarówno na boisku jak i po za nim. Jesteśmy bardzo podobni zawsze walczymy do końca.
Reszty pytań i odpowiedzi już nie słuchałam, bazgroliłam coś tylko w moim notatniku. O dziwo nowy zawodnik Blaugrany Także nie był za bardzo zainteresowany tym co dzieję się wokół niego. Nie odpowiedział nawet na żadne pytanie.
-Dziękujemy za przybycie i do zobaczenia- powiedział ten sam facet, który nas witał po czym wyszedł razem z resztą.
Posiedziałam jeszcze chwilę po czym także opuściłam salę. Niespodziewanie pod moimi nogami zaczął kręcić się mały piesek. Jak się okazało to był ten sam psiak co w parku. Uśmiechnęłam się i wzięłam go na ręce.
-Cześć maluchu- przywitałam się a ten polizał mnie po dłoni.
-Mogę wiedzieć co robi pani z moim psem?-Usłyszałam za sobą nieznany mi dotąd, głęboki męski głos. Odwróciłam się a moja mina musiała wyglądać co najmniej dziwnie.

Przede mną stał on- Neymar
-Głaszczę- odpowiedziałam głupio
-No właśnie, a ja sobie tego nie życzę- odparł, widać, że jest na coś zły < co za bufon> pomyślałam i podałam mu pieska, a ten opuszczając moje ręce cichutko pisnął.
-O cześć Ag... Agsh... Ach..- próbował się wysłowić Fabregas- nasza nowa koleżanko
-O cześć- przywitałam dwójkę zawodników których zdążyłam już poznać- dla was mogę być Inez- ułatwiłam im sprawę i podałam swoje imię w wersji Hiszpańskiej.- i jak rozwiązałeś zagadkę?- zwróciłam się do gracza z numerem 4 na koszulce.
-Mam kilka propozycji- zamyślił się na chwilkę
-masz trzy szanse
-hmm to morze Niemcy
-Niee czy ja ci wyglądam na Niemkę? Podobno one są brzydkie
-Czyli jesteś idealną Niemką- powiedział zgryźliwie Neymar czym wszystkich zaskoczył. Zmierzyłam go tylko złowrogim spojrzeniem, po czym pożegnałam się z chłopakami i ruszyłam do siebie.
Kolejną noc nie mogłam zmrużyć oka, myślałam o tym jak człowiek , którego podziwiasz, oglądasz mecze konferencje i wywiady może różnić się od tego wyidealizowanego obrazu w mojej głowie. Taaak byłam wierna fanką Neymara śledziłam jego karierę krok po kroku, i nie chodziło mi tylko o jego wygląd jak pewnie większości z jego pseudo fanek, chociaż przyznaję jest bardzo przystojny.
 Następnego dnia obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Przez kilka następnych minut zastanawiałam się nad tym kto może się do mnie dobijać o tak wczesnej porze.W tym czasie telefon rozpoczynał i kończył wygrywać melodyjkę jakieś trzy razy. Ostatecznie wyciągnęłam rękę spod kołdry i szukałam telefonu na szafce.Kiedy go już tylko znalazłam przeciągam palcem po ekranie i przyłożyłam aparat do ucha.
-Halo?- zapytałam zaspanym głosem w połowie jeszcze śpiąc.
-Witam moja ulubioną stażystkę mam nadzieję, że cię nie obudziłem- zapytał głupio. Jak nie obudziłem, to co ty myślisz, że co ja o 6 rano motylki łapię?
-Nie nie obudził mnie pan- odpowiedziałam jednak
-To dobrze. słuchaj zaszła mała zmiana planów- <że co?> te krótkie zdanie podziałało na mnie jak kubeł zimnej wody
-To znaczy jakie?
-Zamiast przeprowadzać wywiadów do gazet spędzisz cały czas z wybraną drużyną to samo zrobi Piotr. Raz w tygodniu będziecie mi wysyłać sprawozdanie- <że ani chwili wolnej dla mnie?> już mi się nie podoba
-A co miałabym na przykład pisać?
 -Wszystko, od tego jakie towarzyszą im nastroje przed meczem zaczynając, a kończąc na tym co jedzą na śniadanie
-A jakiej drużynie mam towarzyszyć?
-No gazeta która nam to zaproponowała, chciała by dwie najlepsze drużyny. Czyli Piotrek zajął by się Realem Madryt a tobie pozostaje Barcelona. To jak zgadzasz się czy nie?
-Zgadzam się zgadzam- <a niby co innego mam mu powiedzieć>
-Zaczynasz za dwa dni w dniu pierwszego meczu, trener i zawodnicy zostaną o wszystkim poinformowanie. Życzę powodzenia.
Ta to zapowiada się ciekawy pobyt nie ma co. Z tą myślą ponownie zasnęłam.