poniedziałek, 10 lutego 2014

12. Wy się tylko cieszcie, że nie potraficie czytać po Polsku





Wieczorem, po treningu chłopaków, który większość przesiedziała przygotowując Neymara do konferencji, jakby byłą to jego pierwsza, wszyscy siedzieliśmy w pokoju Victora, by obejrzeć i pośmiać się z naszej  `11`. Po kilkunastu minutach, Gerard zaczął się nudzić, i wymyślił sobie zabawę w fryzjera. Wszystko było by dobrze gdyby nie robił tego na moich włosach. W końcu nie wytrzymałam i wcisnęłam mu do ręki telefon z włączoną jakąś grą, ten z dziwnie zadowoloną miną zaczął coś tam klikać ale nie sprawdzałam już co.
Reporterzy zadawali piłkarzowi pytania związane głównie z klubem, i zespołem, ale zawsze musi się wyrwać jakiś narwaniec , i tym razem ktoś zapytał go o te zdjęcia z przed dyskoteki. A ten jakby nigdy nic zaczął gadać o swojej nowej miłości. Jako dowód pokazał swój telefon z włączoną jakąś przesłodzoną rozmową, pełną buziaczków  i serduszek
-Ja ciebie też- powiedział prosto do kamery. Inez- tak zwracają się do mnie piłkarze Barcy, a Neymar dostawał sms-y wtedy kiedy Gerard robił sobie niby przerwy w grze
-Zabiję was- wydarłam się na cały pokój, a przerażeni piłkarze spojrzeli na mnie jak na wariatkę. Tylko jeden uśmiechał się jak głupi do sera. Więc teraz wszyscy spoglądali na niego oczekując wyjaśnień.
-Oj no to był jego pomysł- wskazał na telewizor
-Czyli  te sms-y były od ciebie?- zdziwił się Messi
-Nie ode mnie tylko Gerarda-  wytłumaczyłam się szybko
-Teraz to ja już nic nie rozumiem- zmartwił się Pedro
-Bo dałam mu swój telefon by odwalił się od moich włosów
-To Ney prosił mnie bym załatwił  mu twój numer
-I to ma być ta jego zemsta? Pff. Jak ja was opiszę w następnym artykule to wy się cieszcie, że po Polsku czytać nie umiecie- pogroziłam
Po godzinie wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Następnego dnia kiedy chłopacy byli już na treningu ja jeszcze leżałam sobie w łóżku. Dopadł mnie leń, więc  spotkaliśmy się dopiero po południu w pomieszczeniu przerobionym na potrzeby piłkarzy, był to tak jakby salon gier. Miałam już dość samotności więc zabrałam laptop i udałam się do nich. O dziwo ucieszyli się nawet na mój widok. Usiadłam sobie na kanapie pomiędzy Cescem a Pedro, i kontynuowałam oglądanie nowego odcinka mojego ulubionego serialu.
-Inez możesz mi pomóc chwilkę?- zawołał mnie jak zwykle Gerard
-Dobra- odłożyłam laptop na stolik, i upomniałam piłkarzy by uważali na kabel od ładowarki leżący na podłodze- o co chodzi?
-Bo wiesz, chodzę z Shaki już od ponad roku, i …- nie dokończył bo po pomieszczeniu rozniósł się głośny huk. Spojrzałam w tamtym kierunku i co ujrzałam? Mój laptop leżący na podłodze nie nadający się do dalszego użytku
-Odkupię- rzucił szybko Neymar, który spowodował śmierć mojego skarbeczka
-Przez ciebie nie wiem czy Derek żyje.  Właśnie miał stoczyć ważną bitwę z Deukalionem i nie wiem co się dalej stanie- wyrzuciłam zrozpaczona
-YYY a kto to jest Derek?
-Bohater mojego ulubionego serialu,, i właśnie miał walczyć z Deukalionem alfą sfory alf i oni by chcieli, by on się do nich dołączył, ale Derec tego nie chce bo wtedy musiał by zabić swoją sforę
-Dobra rozumiem
-Ale ja nie wiem czy on przeżył- wiem zachowuję się jak dziecko…
-Coś wymyślę
-Ciekawe co? O ile mi wiadomo, żaden z was nie ma przy sobie komputera z dostępem do Internetu
-Chodź ze mną- złapał mnie za dłoń a w tej chwili, po plecach przeszedł mnie dreszcz, wyczuł to spojrzał mi w oczy, uśmiechnął się i ruszył dalej.
-Gdzie idziemy?- Zapytałam kiedy weszliśmy do windy
Kiedy drzwi się zasunęły oparłam się plecami o ścianę. <Jak ja nie lubię małych przestrzeni> Po chwili Neymar stanął przede mną, a swoje dłonie oparł o ścianę obok mojej głowy, i patrzył się głęboko w moje oczy. To ja pierwsza nie wytrzymałam i zbliżyłam swoje usta do jego tak by mogły się złączyć w namiętnym
pocałunku. Jego ciało coraz bardziej napierało na moje co wywoływało u mnie dreszcze.
 Swoimi dłońmi masowałam jego kark, a on gładził moje plecy. W tej chwili nic się dla nas nie liczyło, ważna była tylko ta druga osoba.

czwartek, 6 lutego 2014

11. A co ty mi możesz zrobić?



-I co chciał?- zaciekawili się wszyscy piłkarze, razem ze mną, kiedy Brazylijczyk wrócił po kilkunastominutowej rozmowie z trenerem
-A nic ciekawego. Oznajmił mi, że mam wieczorem konferencje prasową. Mam wam także przekazać że trening dopiero o 16.00 do tej godziny mamy wolne ale nie mamy opuszczać terenu hotelu
-A co to jakieś więzienie- oburzył się Pique
-Oj Gerard po prostu boją się, że się zgubicie. Wiesz takie duże miasto- naśmiewałam się z nich spoglądając perfidnie na Neymara
-Nie denerwuj mnie bo się doigrasz- pogroził mi patrząc prosto w oczy
-A co ty mi możesz zrobić?- przyjęłam wyzwanie i teraz mierzyliśmy się spojrzeniami
-Wisz- zaczął z cwanym uśmieszkiem- dzisiaj mam spotkanie z dziennikarzami, a ich chyba zainteresuje kim jest tajemnicza blondynka ze zdjęcia
-Nie zrobisz tego!- chyba bardziej próbowałam przekonać siebie niż jego
-Chcesz się przekonać?- uśmiechnął się i ruszył w stronę pokoju, który dzielił z Danim Alvesem. Stałam tak jeszcze dłuższą chwilę aż wreszcie ocknęłam się dzięki chichotom dwójki z katalońskich piłkarzy
-Co będziecie robić do 16? – zapytam bo przecież muszę coś opisać a nie mam zamiaru przebywać w większych zbiorowiskach ludzkich, którzy nie do końca wiedzą co się wczoraj wydarzyło, za to widzieli dzisiejsze gazety
-Pewnie wszyscy będą siedzieć przy basenie, a po co ci to?
-Przecież muszę coś opisać nie?
-Ale to powinnaś być przy nas i obserwować
-Po co? Skoro i tak wiem co będziecie robić
-Neymarowi się to nie spodoba
Nie skomentowałam ostatniej wypowiedzi Cesca , tyko skierowałam się do siebie. Podłączyłam słuchawki do odtwarzacza, i słuchając muzyki na full zastanawiałam się co mam dalej robić. Postanowiłam wysłać szefowi początkowy zarys mojego reportażu. Zajęło mi to około godzinę jak nie więcej. Nagle poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia. Przerażona podskoczyłam, przez co spadłam z łóżka na którym siedziałam, po chwili spojrzałam na sprawcę całego zamieszania, i pomyślałam, że zaraz wyjdę z siebie.
-Czego ty znowu ode mnie chcesz- wysyczałam przez zęby, masując obolały tyłek na który spadłam
-Nie przyszłaś do nas, a ja się już stęskniłem więc postanowiłem cię odwiedzić- niezrażony moim brakiem uprzejmości rozsiadł się na łóżku i spojrzał w mojego laptopa- matko po jakiemu to?
-Zgaduj- rzuciłam kąśliwie, przecież to n jako pierwszy odkrył skąd pochodzę
-Nie bądź nie miła, i chodź dotrzymać nam towarzystwa przy basenie- spojrzał na mnie tymi ślepakami którym nie potrafię się oprzeć
-Dobra idź, a ja jak się przebiorę to d was dołączę- sama się zdziwiłam, że tak szybko się zgodziłam
-Myślałem, że dłużej zajmie  mi przekonywanie ciebie – i do tych ślepek doszedł jeszcze ten uśmiech…… ugh 
-A tu patrz taka niespodzianka
-Zadowolony Neymar opuścił mój pokój, a ja zabrałam się za poszukiwanie mojego stroju kąpielowego. Ubrałam go a na wierzch wciągnęłam zwiewną sukienkę. Gotowa już wzięłam jeszcze tylko telefon i ruszyłam na spotkanie z piłkarzami
-Co wy tacy spokojni?- zapytałam się chłopców kiedy dotarłam na miejsce.  Leżeli oni sobie grzecznie na leżaczkach popijając soczki
Jednak nie usłyszałam odpowiedzi, bo ktoś złapał mnie w pasie i wrzucił do najgłębszego z basenów, na szczęście zdążyłam odłożyć telefon na fotel stojący obok. Od razu zaczęłam się topić, znaczy się udawać, że się topię, i obserwowałam kątem oka co dzieję się na brzegu. Widocznie dobrze mi szło bo ten który wrzucił mnie do wody nie wiele myśląc wskoczył mi na ratunek. Zdążył tylko zdjąć koszulkę, i przez ten widok 
omal naprawdę nie zachłysnęłam się wodą. Kiedy był już obok mnie zarzuciłam mu ramiona na szyi, wtulając się w niego mocno by ukryć moje rozbawienie
-Przepraszam nie wiedziałem, że nie potrafisz pływać- mówił ze skruchą w głosie
-A kto powiedział, że nie umiem?- odepchnęłam go po czym samodzielnie dopłynęłam do brzegu.-Byłabym dobrą aktorką nie sądzisz-  puściłam mu oczko
-Teraz już przesadziłaś- mruknął Brazylijczyk wychodząc z basenu, i wylewając sobie wodę z butów których nie zdjął podczas akcji ratunkowej- Ja się zemszczę zobaczysz- mówił do siebie.

10 Udało by mi się, gdyby nie te wścibskie dzieciaki.




Obudziły mnie rażące promienie słoneczne wpadające przez okno. Chwile zajęło mi przemyślenie gdzie jestem i jak się tu w ogóle dostałam. Po chwili znałam już odpowiedź na pierwsze pytanie. Otóż leżałam sobie spokojnie w łóżeczku w moim pokoju hotelowym, ale za żadne skarby nie przypominam sobie jak tu dotarłam., ostatnie co pamiętam to pocałunek z Neymarem i zdjęcie. O nie! Chcę umrzeć nie pokarzę się więcej na ulicy. Dobra może nie od razu umierać, ale trochę więcej snu by się przydało.  Tak to dobra myśl i pewnie podjęłabym jakieś dalsze kroki w tym kierunku, gdyby moja poduszka się nie unosiła, i nie mruczała. Zaraz mruczała? Przerażona szybko otworzyłam oczy i wyskoczyłam z łóżka. Po drugiej jego stronie właśnie budził się Neymar.
-Co ty tu robisz?!
-Spałem dopóki nie zaczęłaś się wiercić i wrzeszczeć- odparł lekko zachrypniętym głosem
-Ale dlaczego spałeś w moim łóżku?!
-Ciszej kobieto. Czy ciebie w ogóle głowa nie boli? – zakrył głowę poduszką kompletnie mnie ignorując
-Właściwie to boli- powiedziałam sama do siebie. W torebce poszukałam środki przeciwbólowe, zażyłam jeden popijając wodą stojącą koło łóżka. Właściwie to wczoraj jej tutaj nie było, ktoś musiał ją tutaj położyć w nocy, ale tym zajmę się trochę później. Kiedy już jako tako zaspokoiłam pragnienie, doskwierające mi po wczorajszej imprezie, rzuciłam trzymanymi przedmiotami w gościa śpiącego na moim łóżku.
-Ałł- od razu się obudził i zdjął poduszkę z twarzy- dzięki, ale następnym razem pamiętaj by zrobić to delikatniej
-Nie będzie następnego razu
-Jesteś tego pewna?- zapytał, poruszając śmiesznie brwiami, usiadłam obok niego na łóżku i wtedy do głowy przyszła mi głupia myśl
-Ej, ale my tej nocy, nic nie …ten… no… wiesz o co mi chodzi- powiedziałam a ten prawie zachłysnął się pitą wodą
-zważając na to, że ty jesteś ubrana, a mnie ktoś tylko pozbawił koszulki- spojrzał na mnie znacząco- to nie my nic ten no tego- znowu poruszał brwiami a mi ulżyło
-Nie patrz tak na mnie ja cię nie rozbierałam
-Taka jesteś pewna? Przed chwilą nawet nie wiedziałaś czy my coś ten tego- zaśmiał się z użytego wcześniej prze ze mnie określenia
-Och zamknij się, i lepiej nic nikomu nie mów- pogroziłam mu palcem, a ten się tylko zaśmiał już chciałam mu coś odpowiedzieć, ale przeszkodziło mi pukanie, a właściwie walenie do drzwi
-Inez! Inez!- usłyszałam wołanie Fabregasa
-Czego? – zawołałam nie ruszając się z łóżka
-Nie ma czasem u ciebie Neymara?- zapytał przez zamknięte drzwi Pique
-Nie. A co on miałby tu robić? – postanowiłam zgrywać głupka i nie rozgłaszać tego, że spędziłam z Neymarem noc w jednym łóżku, a ten tylko chichrał się pod poduszkom. Przynajmniej nie było go słychać.
-A to dziwne wczoraj jak was tu przyprowadziliśmy…
-Cicho- zagłuszył go Gerard, ale ja już zdążyłam usłyszeć wystarczająco, by wiedzieć kto jest odpowiedzialny za szok jakiego doznałam dzisiejszego poranku.
-Że co?! Ja was słucham?!- szybko znalazłam się przy drzwiach, otworzyłam je by ujrzeć jak dwójka piłkarzy szykuję się do ucieczki- O nie moi kochani- wciągnęłam ich do pokoju za koszulki- Teraz opowiecie mi wszystko ładnie, o co chodziło z tym pomysłem by umieścić nas razem w pokoju i kto to w ogóle wymyślił?
-Czemu się tak denerwujesz? Przecież nic się nie stało
-Ale mogło się stać
-Ale nie stało- upierał się przy swoim Pique
-Dobra to czyj to był pomysł?- zapytałam a wtedy Fabregas , pokazał palcem na Gerarda, a Gerard na Fabsa. No jak w przedszkolu. Zaczynam się zastanawiać czy ja opisuje życie podczas mistrzostw piłkarzy najlepszego klubu, czy dzień z życia przedszkolaka.
-Ej co ty na mnie pokazujesz?- oburzył się Geri, kiedy zorientował się co robi jego przyjaciel- przecież to ty gadałeś jak to oni ładnie  razem wyglądają, i jaką fajną parom mogli by być…
-Że co?!- obudził  się nareszcie napastnik i usiadł na łóżku
-O Neymar, wszędzie cię szukaliśmy- próbował zmienić temat Pique- kto by się spodziewał, że znajdziemy cię akurat tutaj
-Nie zmieniaj tematu, tylko gadaj jakie głupie pomysły chodzą wam po główkach
-Oj no bo to wszystko jego wina- poddał się Gerard i opowiedział nam wszystko jak to Fabs widział nas wczoraj całujących się i postanowił sobie doprowadzić nas przed ołtarz
-I udałoby mi się, gdyby nie te wścibskie dzieciaki- wyjechał z gadką ze ScoobyDoo
-Fabsiu nie ta bajka
-Oj no udało by mi się. Gdyby Pique nie wygadał planu. I wreszcie byłbym świadkiem na czyimś ślubie- posmutniał widać, że mu na tym bardzo zależało
-Fabsiu, obiecuje ci, że zostaniesz moim świadkiem na ślubie- zapewniłam przyjaciela- o ile mój przyszły  mąż się na to zgodzi- dodałam ciszej, wątpię bym takowego znalazła
-Jej!- zawołał zadowolony- zastanę świadkiem na ślubie Inez. Neymar się na pewno zgodzi-  z tak radosnymi okrzykami wybiegł z pokoju, nie dając mi wytłumaczyć, i wyprowadzić go z błędu
-A więc, przyszła, żono- podkreślił dwa ostatnie słowa- co teraz robimy?
-Nie nazywaj mnie tak i idź się przebierz do siebie, bo na śniadanie trzeba iść
-Dlaczego mam tak nie mówić? Przecież bierzemy ślub
-Moje niedoczekanie- skomentowałam tylko
-Kotku, ty mój kwiatuszku, perło moja najdroższa cóż mam uczynić byś za mnie wyszła-  wydurniał się
-Hmm naucz się mojego języka- pomyślałam, że śmiesznie by było posłuchać jak mówi po Polsku, ale to nie zmienia faktu, że nie będzie żadnego ślubu
-Już pędzę szukać korepetytora- ukłonił się i wybiegł na korytarz, bez koszulki, ale to drobiazg.
Kiedy wreszcie zostałam sama wzięłam prysznic, ubrałam się i zeszłam do hotelowej restauracji, gdzie czekała już większość. Dosiadłam się do chłopaków którzy się jakoś dziwnie uśmiechali
-Neymar do mnie- zawołał trener wchodząc do pomieszczenia. Wszyscy nagle spoważnieli, i oczekiwali tego co się stanie.

poniedziałek, 3 lutego 2014

9. Samo tak wyszło



Tak jak się spodziewałam klub był pełen ludzi. Panował tu hałas i zatłoczenie. Niestety piłkarze podlegają specjalnemu traktowaniu, tak więc od razu znalazła się dla nas wolna loża na piętrze w strefie dla VIP-ów, gdzie już nie było tak wielu ludzi. Ze swoich miejsc mieliśmy idealny widok na parkiet. Na parterze znajdował się jeden bar i kilka małych stolików, pozostałą cześć stanowiło miejsce do tańczenia. Zaś drugi bar był na piętrze. Od razu kiedy tu  weszliśmy, Sergio udał się po drinki, które przyniósł po kilku minutach. Uznał on tylko, że niedługo znów wysłalibyśmy go po alkohol, tak więc przyniósł nam po dwa, które i tak każdy wypił za razem.  Coś przewiduję, że jutro co niektórzy mogą mieć problemy z bólem głowy, a wśród nich mogę się znaleźć ja.
-Czy mogę prosić panią do tańca?- z grzecznościom zapytał Sergio. Uśmiechnęłam się i ruszyliśmy razem na parkiet.  Po godzinie na liście osób z którymi zdążyłam zatańczyć mogłam zapisać wszystkich piłkarzy, z którymi tutaj przyszłam, oprócz Neymara, on wolał flirtować z jakimiś laskami przy barze. Oczywiście pomiędzy tańcami zdołaliśmy znaleźć chwilę na przerwę by się napić. W  obecnej chwili nie wiem po ilu jestem drinkach, ale z lekka szumi mi w głowie, więc musiało ich trochę być. Udałam się w kierunku toalety by zrobić sobie przerwę z dala od piłkarzy, gdy nagle ktoś mocno chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się z uśmiechem, myśląc, że to jeden z nich, jednak mina mi zrzedła, kiedy zamiast któregoś z chłopaków, zobaczyłam tego komentatora z dzisiejszego meczu. Miał chyba więcej wypite niż ja a na jego twarzy widniał lubieżny uśmieszek.
-cześć kotku! Tęskniłaś za mną?
-Nie. Puść mnie- poprosiłam, ale ten nic sobie z tego nie zrobił tylko ruszył w nieznanym mi kierunku. Próbowałam wyrwać swoją dłoń z jego uścisku, ale nawet pijany był ode mnie silniejszy
-Puść mnie! Do cholery puszczaj- szamotałam się lecz nic to nie dawało. Kiedy już straciłam nadzieję na jakąkolwiek pomoc, pojawili się Neymar z Fabregasem.
-Puść ją- zażądał ten pierwszy
-Niema takiej opcji- wybełkotał- ona jest moja
-Ty chyba chory jesteś- odparłam, a ten znowu  mnie pociągnął sprawiając przy tym ból
-Nie mów tak kotku- przyciągnął mnie jeszcze bliżej, aż poczułam odór alkoholu z jego ust
-Zostaw ją- odepchnął go brutalnie Neymar, tak, że ten upadł na podłogę. Stanął przede mną jakby chciał obronić mnie własnym ciałem. Co jak co ale w tej sytuacji nie będę wybrzydzać, i wypominać jego wcześniejszego zachowania.
-Dobra spokojnie chłopaki- próbował załagodzić Andre widząc, że nie ma szans z dwójką napakowanych piłkarzy, szybko pozbierał się z podłogi i wmieszał w bawiący tłum.
-Dziękuję- wtuliłam się mocno w Fabregasa, który uspokajająco głaskał mnie po ramieniu.
-Spokojnie mała nie pozwolimy by ktoś cię skrzywdził- niby zwykła obietnica wypowiedziana „od tak” a pomogła mi poczuć się pewniej.
-A ja?- przypomniał o sobie Brazylijczyk, na co w odpowiedzi wytknęłam mu język 
i dalej wtulałam się w Fabsa. Po tym Neymar wyglądał na zdenerwowanego.
-O Daniella dzwoni- oznajmił Cesc patrząc na wyświetlacz telefonu- zaraz wrócę- i odszedł zostawiając mnie na pastwę wilka, a ten jak na drapieżnika przystało, zbliżał się powoli ku mnie, jakby czaił się na ofiarę.
-Masz jakiś problem? Zapytała kiedy staliśmy już kilka centymetrów od siebie.
-Może i mam- odpowiedział spoglądając głęboko w moje oczy.
-To idź go sobie rozwiąż na zewnątrz- delikatnie go odepchnęłam ale on ani drgnął
-Skoro tak uważasz
Już drugi raz dzisiaj jestem przez kogoś wyprowadzana. Tym razem nie jest to ani trochę brutalne ,on po prostu idzie przodem trzymając mnie za rękę, a moje nogi same podążają za nim. Co ja bredzę? Skarciłam się w myślach, ale już zdążyliśmy wyjść z klubu. Ta i ciekawe po co my tu przyszliśmy. Ciemność nocy rozświetlały tylko uliczne lampy i neonowy szyld z nazwą klubu.
-Nie znoszę kiedy ktoś wytyka na mnie język- mówił to, ale przyglądał mi się jakby myślał o czymś zupełnie innym.
- I co mi…- zaczęłam ale nie pozwolił mi dokończyć. Kładąc dłoń na moim karku przyciągnął zdecydowanym ruchem moją twarz bliżej swojej, i pocałował namiętnie.  Z początku nie odwzajemniłam pocałunku, ale potem… <samo tak wyszło> taa nawet w myślach się oszukuję. Po prostu nie byłam w stanie oprzeć się tym słodkim i gorącym ustom. < Jak on wspaniale całuje> . Staliśmy tak nie myśląc o niczym pochłonięci pocałunkiem, i pewnie stalibyśmy tak dalej gdyby nie błysk aparatu.
-Cholera- przerażona odepchnęłam piłkarza i szybko wróciłam do klubu.
No to już wiem co będzie hitem jutrzejszych gazet. Jestem wściekła na siebie jak mogłam być taka głupia., i dać mu się pocałować, nie żeby mi się ni podobało… po prostu jestem głupia, jak to się rozniesie będę skończona. Wróciłam do stolika przy którym wszyscy siedzieli. Na wstępie wypiłam trzy setki, ci patrzyli na mnie jak na nienormalną, ale nie zapytali co się stało. Dosiadłam się do nich, chwilę później wrócił także Neymar. Nie spojrzałam nawet w jego stronę. Piłam równo z chłopakami, oni jeden kieliszek ja dwa. W końcu polska krew= mocna głowa. Jednak długo tak nie pociągłam. Niedługo po tym urwał mi się film i mam tylko nadzieję, że nie zrobiłam już nic głupiego
-------------------------------------------------------------
Dziś zaczęły się ferie więc dodaję rozdział.